Wednesday, December 17, 2008

A Ty wciąż milczysz, nie wiem już co myślisz co robisz... Minęłyśmy się na ko korytarzu w 'domu' tym drugim z moich. Zrobiłaś dziwną minę o poszłaś dalej. Nie odezwałaś się. A przecież to ja powinnam zrobić dziwną minę, bo Ty tam nie mieszkasz, ale nie... Mieszka tam wiele osób które mają prawo do zapraszania gości, ale nie rozumiem Twojej miny...

Boli mnie to, ze zaczynasz się zachowywać jak On, jak ten gówniarz... A przecież... zresztą Kocham Cię PJ i będę czekać, choćby całą wieczność...

Saturday, November 15, 2008

dlaczego za każdy razem, gdy coś się dzieje, Ty milczysz? dlaczego wtedy nie umiemy rozmawia? Nie jestem zła na nią, że z nią siedziałaś, ze z nią gadałaś, to nie jej wina, ze mnie dzisiaj odtrącałaś. Nie wiem dlaczego tak bardzo się ode mnie odsuwasz, a jednak chciałabym to wiedziec. Proszę jeśli mozesz powiedz mi co tak bardzo różnilo dzisiejszy dzień, od innych? Dlaczego dzisiaj postanowiłaś by na mnie obojętna?
Flirtujesz z chłopakami na moich oczach, wiedząc, ze masz chlopaka. Zastanawiam się, czy z każdym tak robisz? Może faktycznie jestem słaba psychicznie? Ale czy na pewno? Kocham Cię, ale nie wiem, czy będę umiała tak ży. Postaw sprawę jasno i jeśli się już na coś zdecydujesz to konsekwentnie w tym trwaj. Tylko o to Cię proszę.

Sunday, November 9, 2008

Cały czas o Tobie myślę i jest to dla mnie wkurwiające, bo wiem, że między nami ktoś jest, bo nie wiem co tak naprawdę do mnie czujesz. mówisz mi tyle skrajnych rzeczy, tyle kłamstw, że ja już kompletnie nie mam pojęcia co jest prawdą. Kocham Cię, szaleję gdy Ciebie nie ma (byc może to co piszę jest tego efektem), nie potrafię bez Ciebie życ, a będąc przy Tobie jest mi niewiele łatwiej.
Wciąż rozpamiętuję to co było i nie potrafię zrozumiec, dlaczego tak nadal nie jest. Może inaczej, rozumiem dlaczego tak nie jest, ale nie dopuszczam tego do swojej świadomości. Cały czas w pamięci mi kołuje moment w którym ostatnio robiłyśmy herbatę. To co mi powiedziałaś wtedy.
Ja Tobie rzadko kiedy mowię o przeszłości która Cię tak bardzo wnerwia. Nie, nie byłam z nią nigdy razem w związku. Był tylko jeden poważny epizod, którego chciałam odkąd ją poznałam, z Tobą jest inaczej. Z nią chciałam tylko uprawia seks, pożądałam jej fizycznie, Tobą jest zupełnie inaczej. Nie chcę uprawia z Tobą seksu, chcę tylko przy Tobie byc, kochac Cię i wiedziec, że i Ty mnie kochasz. Nie chcę by alternatywą, a tak się czuję, jak osoba która zastępuje Ci jego, gdy on jest w Anglii, i zastępuję Ci albo jego, albo ją. Ona znalazła sobie inną, Ty też możesz. Tak jakby to było na zasadzie odegrania się.

Mimo, ze to teraz piszę, wiem, że jak tylko Cię zobaczę, to będę gotowa zrobic dla Cibie wszystko.

J. KOCHAM CIĘ!!!

Tuesday, August 26, 2008

New


Wszystko nowe. Nowa szkola, nowe miasto, nowy pokoj w starym mieszkaniu - to schizofrenia.

Thursday, June 5, 2008

Pragnę serdecznie podziękować, pewnej M. za dochowanie dyskrecji, pragnę także pozdrowić wszystkich wczytujących się w tego bloga z nadzieją na poczytanie nowych sensacji zwłaszcza tych uczących ... Niestety z przykrością stwierdzam, że muszę zaprzestać pisania w tej witrynie. Do zobaczenia w szkole.

Wednesday, June 4, 2008

- Skąd wiesz ile mam lat? - zapytałam
- To twój świat i każdy o tobie wszystko wie, a przynajmniej tyle na ile sama pozwalasz. Pozwalasz mi wiedzieć ile masz lat, ale nie pozwalasz mi się dowiedzieć dlaczego płaczesz. Pozwalasz mi podejść, ale nie pozwalasz mi się zbliżyć. Zrobię to co tylko będzie chciała twoja wyobraźnia.
Pomyślałam o jednej rzeczy.
- W granicach rozsądku - dodała kobieta jakby słysząc tę myśl, ale się uśmiechnęła.

***

Nie zawsze w moim świecie jest kolorowo. U mnie świat ma różne barwy.
Teraz znalazłam się znów przed główną bramą. Znów się przenoszę do mojego świata, znów czerwona brukowa kostka zamienia się w marmurowe płyty, znów rondo i fontanna, znów kobieta z marmuru. Jak dotąd będąca moim jedynym przyjacielem. Nas mój widok uśmiecha się, ja nie. Idę przed siebie, nie widzę jej. Tym razem czuję, ze ma się stać coś niedobrego, czuję to każdym calem mojej duszy. Tym razem jest tylko jedna ścieżka. Wchodzę na nią. Czerwona kostka, ma dziwny odcień czerwieni. Dziwny zapach unoszący się w powietrzu. Kojarzę go i aż minie zatyka, ale nie ma powrotu muszę iść dalej. Im bliżej celu tym płytki są bardziej wilgotne, a zapach intensywniejszy. Staję w końcu przed drzwiami. Starymi i zaniedbanymi, z łuszczącą się farbą i czerwoną śmierdzącą cieczą wypływającą przez szparę przy posadzce.
Drzwi się otwierają. Jest tam kilku ludzi. A dokładniej czterech mężczyzn. Trzech stojących nad jednym. Ubrani na szaro, jednakowo, nie są mocno zbudowani, raczej szpakowatej budowy. Stoją nad człowiekiem z długimi włosami, zlepionymi ową cieczą, człowiek klęczy pochylony ściska się za brzuch. Ma liczne rany i siniaki, połamane palce rąk powykrzywiane w różnych kierunkach. Pluje krwią, jego koniec jest bliski. Jeden z ludzi stojących nad nim unosi metalową pałkę uderzając między łopatkami. Klęczący tego nie wytrzymuje i pada już całkowicie. Jeszcze żyje, choć coraz trudniej oddycha, nie jęczy, nie krzywi się, ale oczy przepełnione są bólem. Drugi ze stojących zaczyna go kopać. Z oczu leżącego zaczyna uciekać ból. Pojawia się obojętność, później mętność, ten co kopie nie przestaje, a pozostali zaśmiewają się. Nikt nie zwraca na mnie uwagi. Nikt oprócz umierającego. Patrzy na mnie, ale nie potrafię odczytać z jego oczu już nic. Są puste, martwe. On sam jest martwy.
Nie rozumiem tego choć mam 17 lat. Wciąż za mało. Obraz się rozpływa znów jestem w realnym świecie.

Tuesday, June 3, 2008

Znów, pokój myśli, z którego nie ma wyjścia.

Gdy w końcu ma się odwagę, by stanąć przed samochodem, on Cię omija, gdy idziesz ulicą, mordercy, pedofile i gwałciciele robią sobie wieczór przerwy, gdy idziesz na tory pociągi nie jeżdżą. Napisałam do znajomej, że nie chcę dzisiaj umierać, by kwadrans później wyjść na ulicę i wyskakiwać pod samochody. Każdy mnie mijał, nie było dużego ruchu więc miał duże możliwości manewru. Albo kierowcy jadący za danym samochodem skręcali w uliczki, szukając innej drogi. Pozbawionej 17 letnich dziewczyn próbujących się zabić. Nie mam odwagi by podciąć sobie żyły, łyknąć jakieś tabsy, czy zrobić coś sama. Nie mam odwagi. Muszę mieć kogoś kto zrobi to za mnie.
Dlaczego? Dlaczego tak postępuję. Niszczę życie sobie i innym. Przeze mnie wszyscy mają problemy. Ale sa ludzie, którzy mimo wszystko gdy do nich dzwonię odbierają telefon, choć są padnięci, choć mają masę innych problemów.
Czego chcę od życia? Wiem, chcę je sobie zmarnować, zawsze chciałam. Zamknijcie mnie w psychiatryku, bo mi się to nalezy. Co mam zrobić, byście i wy to zrozumieli?
Nie mam życia, bo życie nie jest dla mnie. WIem już kim jestem, jestem zguba, jestem Bordeline, jestem Beann'she. Jestem zarazą. A jednak jest ktoś kto ma to w dupie. Czasem się wścieknie, ale ma to w dupie. Dlatego mnie do tego człowieka ciągnie. Zastanawiałam się, dlaczego nie mam przyjacół? Bo pogrżając siebie pogrążam i innych. Ludzie przeze mnie mają zakazy tylko dlatego, ze od czasu do czasu rzuci się komuś przelotne "Cześć "na korytarzu szkolnym.
Co się takiego ze mną stało, że tak bardzo chcę umrzeć, czy zawsze taka byłam? Nie wiem. Mam kilka lat wymazanych z pamięci. Wspomnienia te związane z mężczyznami. Nie chę tego pamiętać. Życie jest kurewskie. Każdy o tym wie. Tylko niektorzy sobie z tym radzą, a inni nie. Jestem słabym czlowiekiem, który próbował udawać kogoś innego. Są ludzie, którzy chcą mnie naśladować. Wiem, że tacy są. Współczuję im. Bo wiem, ze popełniają błąd. Zastanawiam się. Jak to będzie z tymi ludźmi, gdy w piątek mnie zobaczą? Gdy zobaczą wrak człowieka a nie jego samego.
Pójdę do psychologa, pójdę ostatni raz. Jeden jedyny, ostatni. Powiem co myślę. Czwartek coraz bliżej. Mam dostęp bez kolejki, jak to powiedziała psycholog. Powiem jej co planuję, jakie myśli mi się pałętają ppo mojej niedojebanej główce. Zrobię to. Nie będę już niczego przed nią ukrywać. Zmienię szkołę. Nie zdam, i zmienię. Ale gdzieś dalej niż miejsce zamieszkania.Gdzieś daleoko i będę milczeć.
Gdy masz odwagę, by zwrócić się do kogoś o pomoc, ten ktoś Ci dojebie, będąc przekonanym, że pomaga. Niszczy Ciebie i niszczy ludzi, którzy mieli z Tobą styczność. Robi wszystko byś została sama znienawidzona przez reszte społeczenstwa. Tak jest, takie życie. A Ciebie boli najbardziej to, ze obrywają inni.
Mogłabym pisać całą noc, ale nie będę, skończę w tym właśnie miejscu i pójdę na spotkanie ze śmiercią, ze snem, który jest jej bratem. Szłam środkiem ulicy, szłam zygzakiem, ale slyszałam tylko pisk opon, zatrzymywanych samochodów, widziałam mijające mnie reflektory i myślałam, jak to będzie gdy mnie w koncu potrąci. Co będę czuła. NIe wiem, ale chcę się dowiedzieć. Nie dziś nie jutro, ale kiedyś się dowiem i nie powiem o tym nikomu. Mam list w portfelu, pisany kilka lat temu, jakże aktualny.
Uchyliły się kolejne drzwi. Te prowadziły do świata myśli, które krążyły wokół mnie czasem wrzeszcząc słowa, które czasem bywały nie do zniesienia. Tym razem ze wszystkich sił coś krzyczało. Krzyczało, że bardzo kocham pewną osobę. I mimo, że jeszcze kilka godzin temu była w stanie z tą osobą rozmawiać trzeźwo i obojętnie, teraz bardzo pragnę by owa persona stanęła przede mną, objęła mnie i pocałowała. Tak kocham tę osobę, tęsknię za tą osobą gdy jej nie ma, a nie ma jej coraz częściej i na coraz dłużej. Aż boje się pomyśleć, co będzie, gdy ta persona się wyniesie na zawsze. A to jest coraz bliżej. Nie wiem co ja wtedy zrobię. Zagubiłam się w tym pokoju i chciałam z niego wyjśc, ale nie potrafiłam. Teraz nadal tam tkwię i nadal słyszę jak bardzo tę osobistość kocham, jak bardzo mi tej osoby brak.
Zabiorę Was do mojego świata. Świata pełnego marzeń, które się spełniają. Zabiorę Was tam, gdzie nigdy nikt nie miał prawa wstępu. Tam dokąd prowadzi jedna droga, do której drzwi są zamknięte, a jedyny klucz jaki może owe drzwi otworzyć spoczywa u mnie.

Mój świat i moje kredki. Kredki, które malują różnymi kolorami. O ile w realnym świecie zobaczyć można tylko cztery kolory (brąz, czerń, biel i szarość), nie ważne jak kolorowe miałoby się kredki, nie ważne jak bardzo by się starało, nigdy nie uzyska się innych barw, o tyle w moim świecie jest tylko jeden ołówek, którym malując maluje się wszystkimi odcieniami świata, w zalezności od tego co się chce przekazać. Mój świat jest pełen marzeń, marzeń, które w realnym świecie nie mają prawa bytu. W moim świecie panują reguły, których tak na prawdę nie ma. Istnieją prawdy, których nigdy nikomu się nie ujawnia. Wiedząc, ze nie ważne co bym i gdzie bym napisała cokolwiek odnośnie istnienia tego blogu i tak nikt nigdy nie pokwapilby się tu wejść, bo po co. Z tą świadomością piszę to tu, zachowując to dla siebie, może dla kogoś kto wszedl tu przez przypadek, szukając jak ja kiedyś wyjaśnienia hasła 'alta silentia'. Teatr czas zacząć. Kurtyna w górę.

I

Dróżka wybrukowana czerwoną ksotką (cóż za prymityw), znajdującą sie za wrotami mojego świata. Dróżka się rozgalęzia, gdy dojdzie się do małego ronda, (brukowana ściezka znika, na jej miejscu pojawiają się marmurowe płyty), wewnątrz którego lśni marmurowa fontanna z pomnikiem kobiety. Kobieta, przypomina kształtami barok, ale jest piękna, wygląda jakby kąpała sie w oblewającej ją wodzie. Z rękoma uniesionymi do który opłukuje swoje wlosy. Kobieta od czasu do czasu się porusza, uśmiecha, ale nic nie mówi. Nigdy nic nie mówi, zawsze milczy. Mijam ją, kiwając głową w geście powitalnym, ona uśmiecha się do mnie. Ma czarodziejski uśmiech. W jakim bym nie była nastroju ten wlaśnie jakby nie patrzeć grymas twarzy, sprawia że się uśmiecham. Ten uśmiech sprawia, że zaczynam wierzyć w coś takiego jak nadzieja. Zaczynam wierzyć, że ona jest. Mijam kobietę i udaję się w kierunku jednej ze śxieżek. Przede mną wyrastają kolejne wrota, które trzeba minąć. Klucz, który trzymam w dłoni zmienia swój kształt, dopasowując się do zamka, którego tak na prawdę nie ma, te drzwi wiedzą, że klucz do nich pasuje. Wrota otwierają się. Moim oczom ukazuje się pusty pokój. Bez ścian, bez granic, bez niczego. Biała pustka. Biała, bo na bieli latwiej się tworzy.
Pokój powoli w takt moich mysli zmienia się. Wiem, ze teraz mogę być wszędzie i mogę zobaczyć wszystko co tylko ze chcę, mogę nawet zobaczyć bialego murzyna (kiedys go zobaczyłam). W tym pokoju mogę być również tym kim chcę, mogę być nawet sobą nie udając nikogo, kogo prezentuję na co dzień.
Zamieniam się w malą dziewczynkę. W rękach trzymam piłkę, przede mną stoi trzepak, zwykły metalowy z czterech grubych rurek. Jestem sama, nie ma wokó mnie nikogo. Odbijam piłkę od betonowych plyt po których stąpam. Piłka uderza w szczelinę pomiędzy jedną a drugą płytką i leci na trawnik. Trawnik z trawą niezwykłej zieleni, która ugina się pod niewielkim ciężarem niewielkiej dziewczynki. Teraz jestem w sadzie, pełnym jabłoni. Gałęzie uginają się pod ciężarem owoców, iście czerwonych, zdrowych i soczystych, pozbawionych jakichkolwiek chemikaliów. Piłka lezy pod jednym z drzewek. Staję przed nią i przywołuję ją. Ona posłusznie toczy się ku moim stópkom. Ciągle jestem jednak sama. Sama i smutna, jak ośmioletnia dziewczynka. Siadam pod jedną z jabłoni, pod tą pod którą leżała piłka. Wtulam się we wgłębienie w pniu. Chowam głowę między kolana i cichutko płaczę. Gorzko przełykam łzy. Zza drzewa wyłania się postać. Nie zauważam jej. Kobieta, młoda ma około dwudziestu paru lat. Za nią posłusznie podąża czarny kundel potężnej budowy i kródkiej sierści. Macha ogonem, a jego czerwona obroża błyszczy w słońcu. Kobieta podchodzi do mnie. Kuca przy mnie i obejmuje mnie. - Kim jesteś? - pytam zaskoczona.
- Przyjacielem. - odpowiada spokojnym, jedwabistym głosem kobieta.
- Czyim przyjacielem?
- Jak chcesz to mogę być twoim.
- Ale jesteś ode mnie starsza... Dużo starsza.
- Tylko z wygladu, wewnątrz, też mam osiem lat.

Monday, June 2, 2008

- Żałujesz?
- Nie. Żałować można, że się czegoś czego się nie zrobiło.

Odpowiedź szczera, ale nie do końca prawdziwa. żałowałam, bo wtedy nie zrobiłam nic. Nasze wspólne poczucie winy o upicie się i pozwolenie się upić tej drugiej osobie. I moja obojętność... Było mi obojętne, czy to Ty, czy kto inny, pragnęłam bliskości, trochę innej niż mi ofiarowano...

Thursday, May 29, 2008

do Ciebie człowieku

Chciałabym powiedzieć tyle rzeczy, chciałabym napisać jeszcze więcej, ale nie potrafię, nie ma tylu słów, nie ma możliwości. Jest szkoła i jest nauka, jest lenistwo i nic nieróbstwo. Jest wiele czynników, które są ponad tym. Nie mogę powiedzieć tylu rzeczy... Bo się nie da, bo bezczelnością mnie obrzucają, nie mogę powiedzieć tylu słów, bo nie jestem w stanie ich wypowiedzieć i skierować do odpowiedniej osoby.
Mówią żyj chwilą, bo powiedzieć Ci później, ze jesteś beznadziejną personą, bo nie myślisz o przeszłości i przyszłości. Chciałabym móc naprawić tyle błędów, tyle uczynionych błędów.
Ty człowieku który to być i może kiedyś przeczytasz. Ty który przeżyłeś ze mną tyle dni, Ty któremu uczyniłam tyle przykrości, Ty któremu być i może zrujnowałam życie, Ty doskonale wiedziałeś człowieku że tak będzie. Najbardziej mnie boli to, że milczysz za każdym razem gdy tak się dzieje. Nie zawsze mówisz co Ci nie pasuje, mając nadzieję, ze ja potrafię do tego sama dojść.
Ty człowieku co się we mnie zagnieździłeś a teraz jesteś daleko, bo wydostałeś się człowieku wyrywając wraz ze sobą wielki kawał mnie, zostawiając ranę, która zaleczyć się nie chce, wybacz mi człowieku, uczynionych Ci ran, wielu drobnych, być może i bardziej bolących niż ta jedna, wybacz mi proszę, jeszcze jeden raz.
Przyjdź do mnie i daj znać, ze wybaczyłeś człowieku. A później bądź przy mnie, bądź ze mną. A będę spokojna, będę wiedziała, ze mogę spokojnie odejść, najpierw żegnając się z Tobą człowieku i licząc na Twoje przebaczenie człowieku odejdę, bo odejść mi dane. Bo żyć bez Ciebie nie umiem człowieku.

Friday, May 23, 2008

I nagle zobaczyłam siebie

I nagle zobaczyłam siebie w lustrzanym odbiciu, odbijającym w sobie światło księżyca. Pomyślałam, o Tobie, ale Ciebie już nie było. Wtedy zaczęłam się zastanawiać, czy byłaś kiedykolwiek, bo może ja Cię wymyśliłam. Kto wie? Kto to wie, co skrywają w sobie ludzkie myśli, Kto oprócz mnie może wiedzieć co siedzi mi w głowie? Okazuje się, ze jest ktoś taki. Jesteś nim Ty, ale pytanie czy Ty w ogóle istniejesz?
Żałuję, żałuję, ze jest tyle filmów, jest tyle książek, a ja jestem sama czytając i oglądając je wszystkie. Żałuję, że jest tyle mysli którymi chciałabym się z Tobą podzielić, ale nie potrafię. Żałuję, że jest tyle uczuć, tyle emocji które pragnę Tobie okazać, ale nie umiem.
Czy zdarzylo Ci się kiedyś pomylić jawę ze snem? Udawać, ze coś jest, gdy tego nie ma. Wmawiać sobie, ze wszystko jest okej, gdy wcale tak nie jest. Gdy jest odwrotnie, bo ktoś komu ufałaś krzywdzil Cię, a Ty to spostrzegłaś za późno? Gdy nie potrafisz sobie przypomnieć co czułaś podczas krzywdzenia, a nie po, gdy zostawał sam ból i pogarda dla siebie samej. Gdy nie potrafisz sobie przypomnieć przeszłości, bo wmówiłaś sobię, ze przyszłośc nie ma znaczenia. Gdy okazuje się, ze jednak jest odwrotnie. Gdy się okazuje, ze przeszłość ma znazenie, bo bez przeszlości nie można iść na przód.
Jaka jest moja przeszlość? Dziwna, być moze nawet zła. To co mi się przytrafiło, przytrafia się dużemu procentowi populacji, a jednak... Dlaczego zatem czuję się w tym samotna? Dlaczego czuję, ze tylko ja Cierpię?
Chcę Ciebie, pragnę Cię. Oddaj mi się, ten jeden raz, jeden jedyny... Później nie będzie nic, nie będzie bólu, radości, szczęścia, smutku i łez, czy to placzu, czy radości.

Thursday, May 22, 2008

nie jest źle, ale...

Popijam czarną herbatę i czuję smak goryczki na moim podniebieniu. Dostaliśmy właśnie zaproszenie na ślub siostry ciotecznej. To mnie skłoniło do przemyśleń. Moje przemyślenia były skierowane do samotności, do bycia samotnym.
Być samotnym nie jest źle, to nam pozwala na dużą swobodę, poznawanie nowych ludzi, nowych miejsc, nowych doświadczeń życiowych. Normalnie i legalnie jest to istna sielanka, do czasu... Wszystko się pieprzy, gdy ktoś zwraca Ci na to uwagę, gdy zachowuje się nie tak, jakby się tego od niego oczekiwało, jakby wypadało. Dzisiaj moje zażenowanie sięgnęło zenitu. Zaproszenie na ślub, razem z rodzicami... No ale zdarza się. Powiedziano mi, że gdybym znalazla osobę towarzyszącą to wystarczy telefon, ale to i tak, jakoś tak dziwnie wyszło.
pierdole, jak wszystko.

Sunday, May 18, 2008

ile to już mija lat?

Tak pragnę spojrzeć w Twoją twarz,
I zapomnieć o wszystkim,
W sercu Twoim pustka tkwi,
A w moim tkwisz Ty.

Myślę ile to już mija lat,
Gdy osobno śpimy ja i Ty,
A minął zaledwie tydzień,
Tam gdzie jestem ja, a nie jesteś Ty.

Chmury skłębione wiszą nad moją głową
Deszcz odbija się od szyb,
Zdaję mi się że to są łzy,
Tak to właśnie moje łzy.

Myślę ile to już mija lat,
Gdy zapomnieć chcę o wszystkim,
Widzę Cię i myślę:
To jest ten świat tak beztroski i czysty.

Monday, May 12, 2008

prawda o życiu

Gdy się już chce zapomnieć o przeszłości, o tym co było, o tym o czym nie warto pamiętać, przypałęta się ktoś z owych czasów, kto ma o tobie różne śmieszne informacje i zaczyna je rozgłaszać. Wtedy przeszłość wraca.
Aż chce się wyciągnąć żyletkę z portfela, a gdy się wyciągnie to ostrze dawno nie używane pali w dłoń, a ręka świerzbi wyrywając się do gestu, do ruchu. I znowu, kilkanaście szram na ręku, barku, nogach i nie wiadomo na czym jeszcze. I znów, nie robienie tego, by zabić się, ale by się oswoić. Oswoić z bólem i widokiem krwi, by rozkoszować się tym widokiem, udawać, że zło uszło razem z krwią, ze złą krwią. I brutalny powrót do rzeczywistości, następnego ranka, ból, brak krwi i świadomość, ze trzeba przeżyć jeszcze jeden pieprzony dzień.
Dzień w którym nic dobrego się nie zdarzy. A nawet jeśli trafi się porządna ocena w szkole, to co z tego? Po co to, skoro nikt nie zwraca na to uwagi. Chwila dumy, gdy nauczyciel chwali i ścianka gdy się mówi o tym rodzicom, chyba że hasło: "Nie teraz, oglądam TV". Po co się trudzić? Następnego dnia nauczyciel i tak nie będzie już pamiętał, a rodzice w ogóle nie pamiętali.
Co innego gdy się dostaje banie. Wtedy nie ważna jest telewizja, obiad, nic nie jest ważne, prócz porządnego opierdziela wycharczanego dzieciakowi prosto w twarz, swoją zapijaczoną, może jeszcze wtedy świeżą gębę. Wszak, nawet jeśli wtedy gęba była trzeźwa, to teraz już nie jest.
Po co to wszystko?
Przy odrobinie szczęścia trafi się do jakiejś grupy, która zaakceptuje osobę, taką jaka jest, nie zwracając uwagi na przeszłość, ale to tylko taki pozór, bo inaczej nie wypada. W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę z tych pozorów, przenosisz się do innej grupy, i znowu...
Przy kolejnej krztynie farta trafi się na osobę, która Cię wyciągnie jakoś. Poda rękę i nie będzie jej obchodziła Twoja przeszłość, ale... Kiedyś jej zabraknie. Zazwyczaj wtedy jej brakuje gdy jest najbardziej potrzebna. Zdarza się, bo takie jest życie.
Czyż nie?

Thursday, May 8, 2008

pierwszy

Pamiętam to, jest za wcześnie bym zapomniała.
W głowie mi wiruje jedno zdanie,
"Jesteś piękna" szepnęła mi do ucha
gdy weszła we mnie, cudowne uczucia ogarnęły moje ciało.
Całowałam ją po szyi, w usta, po piersiach,
A ona całowała mnie, całowała wszędzie,
Cudownie przyspieszony oddech,
Cudowne jej pośladki pod uciskami moich dłoni gięły się.

Nie potrafię zapomnieć, nie potrafię przestać myśleć,
Nie potrafię nie płakać na myśl,
Że gdy przyjedziesz, to ciebie nie będzie,
Nie potrafię nie potrafię nie mieć wrażenia, że mnie unikasz,
Nie potrafię zrozumieć dlaczego, a chcę, zrozumieć.
Chcę przeżyć to jeszcze raz, kilka razy...

Wednesday, May 7, 2008

encore

Magiczna chwila, którą chciałabym powtórzyć, którą chciałabym powtarzać cały czas. Nie wiem, czy będę się jeszcze opierać. Tak chciałam tego, a mimo wszystko mówiłam nie. Twój dotyk, twoje usta obiegające moje ciało. Rozkosz i strach... i jęk i strach i rozkosz... strach przed tym, że ktoś wejdzie nie w porę, lęk przed rodziną, ale nie żałuję. Chciałabym to przeżyć jeszcze raz.
Jeszcze czułam Cię obok mnie, jeszcze Cię widziałam, ale już za Tobą tęskniłam. Patrzę na łóżko, pamiętające wczorajszy wieczór i tęsknię, i cholernie brak mi Ciebie.
Nie potrafię Ciebie nienawidzić, nie potrafię również o Tobie zapomnieć. Wędrujesz w mojej głowie jak najgorsza myśl, jak wyrzut sumienia, których mi nie brak.
Nie, nie żałuję, chciałam tego od bardzo dawna, jeszcze zanim Cię tak na prawdę poznałam, a im poznawałam Cię bardziej, im dowiadywałam się najgorszych rzeczy, to to powodowało, że chciałam Cię mieć jeszcze bliżej.
Teraz chciałabym być ciągle z Tobą, chciałabym znów to z Tobą robić, chciałabym jeszcze raz poczuć Twój zapach, który drażni jeszcze moje zmysły, choć Ciebie już nie ma.

Saturday, April 19, 2008

zapach przetrawionego alkoholu i...

  • ... papierosów. Jak lubię palić i palę, jak lubię piwo wypić, tak nienawidzę tego zapachu.
  • Nienawidzę, gdy 47 letni facet siedzi w moim pokoju i śmierdzi wczorajszym uchlaniem się, bo inaczej nazwać tego się nie da, bo to już nie jest picie, to już jest chlanie, byleby się uchlać, byleby zapomnieć.
  • Nienawidzę zapachu jego potu, którym przesiąknięty jest mój pokój.
  • Nie znoszę, gdy owy jegomość będąc na kacu czepia się wszystkiego, a najbardziej tego, że żyję. Bo jak ja śmiałam przeżyć? Jak lekarzom nie wstyd uratowanego dzieciaka? Który teraz jedyne co potrafi zrobić to syf dookoła siebie. Który nie znosi ciszy i spokoju w swoim życiu, bo wszystko od razu musi pieprzyć.

Tak pojadę do lasu i spieprzę sobie życie jeszcze trochę bardziej, bo przecież są jeszcze ludzie którzy mają ode mnie gorzej... Jak oni śmią?!

Monday, April 14, 2008

.

Myślę o Tobie, bo zapomnieć nie potrafię,
Przypominam sobie spotkanie, to pierwsze nasze.
Me rany na ręku ropą nachodzące,
A takie malutkie, jakoby papierosowa dziurą będące.
Ty z papierosem w ręku siedząca
Na schodku, jak na siodła łęku.
Twe słowa z myślami memi zwarte,
Lecz postąpienia czynu niewarte.
Twój wzrok i słowa przeze mnie zasłyszane niedawno.
Ma świadomość teraźniejsza,
Wszystko wokół krzyczało, że już wtedy.
Zaufałam Ci, Zaufałam Ci kochanie.

Monday, April 7, 2008

świat odkryty na nowo

kroki nabrały sprężystości,
z ust wypływa biała maź,
Ślepia lewitują gdzieś obok,
Głowa już zupełnie gdzie indziej,
Myśli walczą z czymś co skłania ciało do snu,
ciało walczy ze snem udając, że jest całe,
że głowa jest na miejscu.
Jeszcze trochę...
Będzie w porządku, ale jeszcze trochę,
Później mogę zacząć od początku.
Dłonie niby młode, ale z odciskami, twarde,
delikatnie muskają klawiaturę komputera,
Uszy...
Uszy wsłuchane w muzykę, której w ogóle nie słuchają,
Język pląta się po jamie ustnej udając, ze to nie jego,
Wszystko takie dziwne,
Takie inne, obce,
Świat odkryty na nowo.

Sunday, April 6, 2008

dwie historie

tak podobne,
a jednak tak zupełnie inne

dwie historie...

Saturday, April 5, 2008

mała oda

Mówią, żem najsilniejsza,
Mówią, żem najbystrzejsza,
Że mam największe szanse mówią,
Że siły potencjalnej mam dużo,
Że nie kocham tylko siebie,
Że spędziłam życie w niebie,

Że się zapomniałam gdzieś po drodze,
Że, zgubiłam rozum w drodze,
Że zatracam siebie w niczym,
Że ma dusza w płomieniach się pali,
Że zgubiłam siebie, gdy poznałam Ciebie.

Prawda to,
Nie zaprzeczę,
Że nie wiem gdzie się podziało zaplecze
Na którym schować się miałam,
A zamiast tego Ciebie poznałam.

Ale poznałam i cieszę się z tego,
Gdyby nie Ty zginęłabym pod koleją.
Ty mnie uczysz latać,
Zatracać się w świecie swoim,
Gdzie nie ma już niczego złego,
Gdzie mogę zapoznać się z kolegą.
Gdzie swobodnie mogę się wypowiadać,
Gdzie nie muszę wulgaryzmami władać.

Tak chcę być teraz przy Tobie
I chcę całować usta Twoje,
Lecz wiem, ze nie mogę,
Bo to obcy świat gdzie zginąć możemy za to oboje.

Sunday, March 30, 2008

wspomnienia

Zagubiłam się gdzieś po drodze,
Zboczyłam z drogi by spotkać Ciebie,
a w zamian spotkałam cienie.

Pamiętam to jeszcze, te chwile,
Te krótkie noce mijające jak sekundy,
W moim mieszkaniu o naszym kochaniu.

Moja suknia i Twój tors muśnięty materiałem,
Moje oczy lekko lśniące usta cicho śpiewające,
Twoje silne ramię mnie dotykające,

Tonęliśmy razem w cichej muzyce ciał rozkoszy.
Zdawało mi się, że zaraz oszaleję,
Lecz wtedy przyszło wspólne ukojenie.

Tuesday, March 25, 2008

trudno tak...

Czasem zastanawiam się jakby nam było,

gdybyśmy żyli w poprzednich wiekach,


w dowolnym, byleby poprzednim.


Czy byłoby nam łatwiej?


Czy mnie by było łatwiej?



Przecież Ty potrafisz być tym cholernym oportunistą,


Ty się potrafisz przystosować, a ja nie.


Ja zawsze będę walczyła, się buntowała,


i nie ważne czy to ja będę miała rację...



Tęsknię, chciałabym z Tobą porozmawiać tak szczerze,


ale nie potrafię.

Wednesday, March 19, 2008


My wszyscy jesteśmy jak samotne drzewa, bez wyjątku...
Zwłaszcza gdy owe drzewa są zagubione gdzieś w cywilizacji,
Tak odległej od ich naturalnego miejsca bytu.

Saturday, March 15, 2008

Siedzę i myślę, myślenie uprzyjemnia mi muzyka Prokofiev'a.
Doszlam do wniosku, że wiem dlaczego caly czas nic mi się nie chce, a jak coś idzie tak jak iść mialo to i tak mnie to wkurza. Jest to to, że ja wcale nie chcę żyć i nie ważne czy jest dobrze czy źle. Zawsze jest tak samo, zawsze do dupy. Przeszłam do P. żeby jej bylo lżej, ale to co chcę zrobić... Po prostu bym ja wystawiła, a tego nie chcę.

Przyjechał Robek z Sosnowca i jest gorzała... jeszcze weselna. Ale ja nie piję, nie tym razem. Nie to, zeby mi się nie chciało, ale ja nie chcę. Nie wiedziec czemu wydaje mi się, ze zaraz po Aco, to alkohol jest moim drugim uzależnieniem... I boje się tego...

Tuesday, March 11, 2008

WOLNOŚĆ

nareszcie, koniec z przykazaniami św. Shreka...

Friday, March 7, 2008

Codziennie Cię widzę i wzroku oderwać od Ciebie nie mogę
Myślę, czy to możliwe byśmy mogli być razem?
Codziennie widuję Cię w mych snach, ale w rzeczywistości,
Ciebie mi brak

Brak mi ciepła, którym darzysz mnie co noc,
Brak mi dotyku Twoich rąk na moim Ciele,
Brak mi zdziwienia w Twych oczach gdy łamię postanowienia własne,
Brak mi tego, bo ludzkie wyobrażenia są jeszcze za ciasne,

Nie mogę być z Tobą, ani Ty ze mną,
Przez ten świat nie będziemy nawet legendą.
Do historii przeszły nasze pocałunki,
Już więcej ich nie będzie, nawet gdy są mocne trunki.

Świat brutalny dla nas jest,
Śmieje się, szydzi z nas i nie daje żadnych szans,
Dał nam miłość i teraz jej zabrania

Jest jeszcze Ona ta druga
Choć wieku różnica ogromna, widzę jak pociąga
za sznurki, jak blokuje Ciebie, jak pilnuje.
Wiem, ze też szuka szczęścia w Twych ramionach

Ja płaczę i wspominam pierwsze spotkania,
pierwszy spacer pocałunki.
Wiem, ze inaczej Ci tego nie powiem,
Nie powiem, choć wiem jak ja bardzo Kocham Cię!

Tuesday, March 4, 2008



Tesknię, niby wczoraj rozmawiałam z Tobą,
Jednak dziś tylko spotkałam Twój wzrok,
Był obcy, dziwny

Sunday, February 24, 2008

'Uśmiech się' - Pogodno



Uśmiech się

I pomyśl dobra czas

Zły duch mieszka tak daleko stąd
Miej chęć na miłosne gry
Słońce jest zawsze tam gdzie pada deszcz

Więc nie bój się deszczu

Bo ja jestem deszczem
Co pada na Twoje włosy
I na Twoje ręce



Friday, February 22, 2008

Samotność


Ja czuję się podobnie...