Tuesday, June 3, 2008

Znów, pokój myśli, z którego nie ma wyjścia.

Gdy w końcu ma się odwagę, by stanąć przed samochodem, on Cię omija, gdy idziesz ulicą, mordercy, pedofile i gwałciciele robią sobie wieczór przerwy, gdy idziesz na tory pociągi nie jeżdżą. Napisałam do znajomej, że nie chcę dzisiaj umierać, by kwadrans później wyjść na ulicę i wyskakiwać pod samochody. Każdy mnie mijał, nie było dużego ruchu więc miał duże możliwości manewru. Albo kierowcy jadący za danym samochodem skręcali w uliczki, szukając innej drogi. Pozbawionej 17 letnich dziewczyn próbujących się zabić. Nie mam odwagi by podciąć sobie żyły, łyknąć jakieś tabsy, czy zrobić coś sama. Nie mam odwagi. Muszę mieć kogoś kto zrobi to za mnie.
Dlaczego? Dlaczego tak postępuję. Niszczę życie sobie i innym. Przeze mnie wszyscy mają problemy. Ale sa ludzie, którzy mimo wszystko gdy do nich dzwonię odbierają telefon, choć są padnięci, choć mają masę innych problemów.
Czego chcę od życia? Wiem, chcę je sobie zmarnować, zawsze chciałam. Zamknijcie mnie w psychiatryku, bo mi się to nalezy. Co mam zrobić, byście i wy to zrozumieli?
Nie mam życia, bo życie nie jest dla mnie. WIem już kim jestem, jestem zguba, jestem Bordeline, jestem Beann'she. Jestem zarazą. A jednak jest ktoś kto ma to w dupie. Czasem się wścieknie, ale ma to w dupie. Dlatego mnie do tego człowieka ciągnie. Zastanawiałam się, dlaczego nie mam przyjacół? Bo pogrżając siebie pogrążam i innych. Ludzie przeze mnie mają zakazy tylko dlatego, ze od czasu do czasu rzuci się komuś przelotne "Cześć "na korytarzu szkolnym.
Co się takiego ze mną stało, że tak bardzo chcę umrzeć, czy zawsze taka byłam? Nie wiem. Mam kilka lat wymazanych z pamięci. Wspomnienia te związane z mężczyznami. Nie chę tego pamiętać. Życie jest kurewskie. Każdy o tym wie. Tylko niektorzy sobie z tym radzą, a inni nie. Jestem słabym czlowiekiem, który próbował udawać kogoś innego. Są ludzie, którzy chcą mnie naśladować. Wiem, że tacy są. Współczuję im. Bo wiem, ze popełniają błąd. Zastanawiam się. Jak to będzie z tymi ludźmi, gdy w piątek mnie zobaczą? Gdy zobaczą wrak człowieka a nie jego samego.
Pójdę do psychologa, pójdę ostatni raz. Jeden jedyny, ostatni. Powiem co myślę. Czwartek coraz bliżej. Mam dostęp bez kolejki, jak to powiedziała psycholog. Powiem jej co planuję, jakie myśli mi się pałętają ppo mojej niedojebanej główce. Zrobię to. Nie będę już niczego przed nią ukrywać. Zmienię szkołę. Nie zdam, i zmienię. Ale gdzieś dalej niż miejsce zamieszkania.Gdzieś daleoko i będę milczeć.
Gdy masz odwagę, by zwrócić się do kogoś o pomoc, ten ktoś Ci dojebie, będąc przekonanym, że pomaga. Niszczy Ciebie i niszczy ludzi, którzy mieli z Tobą styczność. Robi wszystko byś została sama znienawidzona przez reszte społeczenstwa. Tak jest, takie życie. A Ciebie boli najbardziej to, ze obrywają inni.
Mogłabym pisać całą noc, ale nie będę, skończę w tym właśnie miejscu i pójdę na spotkanie ze śmiercią, ze snem, który jest jej bratem. Szłam środkiem ulicy, szłam zygzakiem, ale slyszałam tylko pisk opon, zatrzymywanych samochodów, widziałam mijające mnie reflektory i myślałam, jak to będzie gdy mnie w koncu potrąci. Co będę czuła. NIe wiem, ale chcę się dowiedzieć. Nie dziś nie jutro, ale kiedyś się dowiem i nie powiem o tym nikomu. Mam list w portfelu, pisany kilka lat temu, jakże aktualny.

No comments: