Powoli przestaję nad wszystkim panowa. Chciałabym się znów znaleźc daleko, dalej o co najmniej te 35 kilometrów. W pokoju który dzielę, ale w którym nie czuję się jak w klatce, z której nie można uciec. W klatce, z której jeżeli ktoś nawet Cię wywala, to potem gdy widzi Twoją radoś na te słowa rezygnuje i znów na siłę Cię tam upycha.
Zakosztowałam przez chwilę cudowanego życia, z którego rezygnowa nie chcę. Chcę tam wróci, bo mimo iż mam tam problemy to jest mi z nimi łatwiej walczyc. Ewentualnie mogłabym jecha jeszcze dalej i nie przejmowac się niczym. Zacząc znów wszystko od początku. Znaleźc kobietę która mnie pokocha, znaleźc kogoś kto mnie będzie znosił, znaleźc kogoś z kim będę mogła życ, z kim będę mogła się dzielic moimi marzeniami.
Czasem czuję się jakbym to wszystko miała, ale chilę później budzę sie. Okazuje się wtedy ze jest środek nocy, a ja nadal siedzę w klatce, która jest dla mnie coraz mniejsza, w której nie ma już dla mnie miejsca. Czuję się jak małe piskle wyrzucane przez rodzeństwo z gniazda z niebywałą regularnością i z taką samą regularnością zagarnianą do tego gniazda przez rodziców. I chocbym nie wiem jak nie chciała do niego wrócic, to jestem zmuszona.
Od dawna rozmyślam o pewnej dziewczynie,
Którą widziałam tylko dwa razy,
A której głos choc raz tylko, przez chwilkę
słyszany zawładnął mym sercem,
za to wzrok duszy mej zawładnął polem...
Sunday, January 25, 2009
Friday, January 9, 2009
Thursday, January 1, 2009
Przyszłaś do mnie. Gdy było to jeszcze w starym pokoju, w którym siedziała Młoda. Wyszłam umyć Ci kubek, bo chciałaś wody. W łazience minęłam się z Młodą, która przyszła umyć nóż i widelec. Szybko wyszłam z łazienki i popędziłam do pokoju w którym teraz siedziałaś sama. Wiedziałam, że Młoda za chwilę przyjdzie. Weszłam do pokoju zamknęłam, odłożyłam gdzie bądź kubie i udałam się w Twoim kierunku. Siedziałaś do mnie tyłem, wpatrzona w okno. Podeszłam do Ciebie, ujęłam ręką Twój policzek i Cię pocałowałam. Dotknęłam swoimi ustami Twoich ust, mój język najpierw drażnił Twoje wargi zanim pozwoliłam mu pójść dalej, gdzie spotkał Twój język. Nie broniłaś się, czułam ze też tego chciałaś. Trwałyśmy tak przez chwilę połączone pocałunkiem, w którym nasze języki ogniście ze sobą tańczyły.
Usłyszałam jej kroki na korytarzu. musiałyśmy przerwa pocałunek. Gdy weszła właśnie nalewałam Ci wody. W pokoju panowała cisza. Młoda spojrzała na mnie, jakby wiedziała o co chodzi... Nie mogła wiedzieć. Przeczuwała, ale nie dałam się sprowokować. Kręciła się jeszcze trochę po pokoju, aż w końcu poszła na obiad.
Zamknęłam za nią drzwi. Tym razem to Ty podeszłaś do mnie. Jeszcze stałam przy drzwiach, gdy poczułam Twoje ciepło. To było niesamowite. Stałaś ode mnie niecały metr, a ja czułam jak płoniesz, jak bardzo pragniesz zbliżenia. Nie odwracałam się. Czułam że podchodzisz coraz bliżej, byłaś tuż tuż. Złapałaś mnie w pasie, równocześnie poczułam Twój ciepły oddech na mojej szyi. Twoje usta zbliżały się, gdy w końcu delikatnie dotknęły mojej skóry przeszył mnie dreszcz. Twoje dłonie oplotły mnie w pasie, przesuwając się po moim brzuchu, uniosłaś delikatnie koszulkę którą miałam na sobie. Twoje dłonie dotykały mej skóry, przesuwając się powoli w górę i w dół. Uniosłaś jedną dłoń do góry. Polizałaś swój palec, po czym zaczęłaś nim poznawać mój pępek. Twoje usta wciąż muskały moją szyję, policzki i uszy. Odwróciłam twarz w Twoją stronę, nasze usta się połączyły, a języki znów trwały w ognistym tańcu rozkoszy. Twoje dłonie powędrowały ku górze, ku moim piersiom. Twoje palce zataczały kręgi wokół moich sutków, dłonie głaskały piersi, delikatnie ugniatały. Jedna ręka powędrowała tam skąd przybyła, ku dołowi. Poczułam jak rozpina mi spodnie, jak wślizguje się dyskretnie miedzy mnie a warstwę ubrań, jak dotyka moją kobiecość, tak bardzo spragnioną dotyku. Nie wytrzymuję z moich ust wyrywa się cichy jęk rozkoszy, gdy Twoje palce zaczynają drażni łechtaczkę. Odwracasz mnie. Idziemy na łóżko, po drodze ściągając z siebie ubrania. Jestem spragniona Twoich dotyków, chcę ich jak najwięcej, jak najszybciej. Kładziesz się na mnie. Całujesz moją twarz, a ręka sama kieruję się ku udom, masując je. Twoje usta muskają me czoło, zostawiając na mojej twarzy setki, tysiące niewidocznych śladów, pocałunki spływają coraz niżej. Docierają do ucha, Twój język delikatnie przesuwa się po moim uchu, doprowadzając moje komórki nerwowe do szału. Twoje usta na krótko stykają się z moimi. Są w podróży, podróżują wzdłuż mojego ciała, zatrzymują się na chwilę przy piersiach. Czuję jak Twój język je poznaje, poznaje ich smak, smakujesz je, ssiesz moje sutki. Niestety Usta nadal są w podróży, wędrują znów w dół. Twoja ręka, zajmuje się wewnętrzną stroną mojego uda, dociera do mojego wzgórka. Znów się ze mną drażnisz. Nie chcesz za szybko wejść, a ja już nie mogę, nie mam siły, jęczę, ale Ty wciąż poddajesz mnie próbie. Twój język znalazł mój pępek i teraz zapoznaje się z nim. W końcu decydujesz się mi ulżyć. Wchodzisz we mnie palcem. Moje ciało wygina się w spazmach, gdy powoli dajesz mi ukojenie.
Po wszystkim. Leżymy obok siebie, czekamy aż oddech wróc do normy. Przytulasz mnie i szepczesz
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też - odpowiadam.
Usłyszałam jej kroki na korytarzu. musiałyśmy przerwa pocałunek. Gdy weszła właśnie nalewałam Ci wody. W pokoju panowała cisza. Młoda spojrzała na mnie, jakby wiedziała o co chodzi... Nie mogła wiedzieć. Przeczuwała, ale nie dałam się sprowokować. Kręciła się jeszcze trochę po pokoju, aż w końcu poszła na obiad.
Zamknęłam za nią drzwi. Tym razem to Ty podeszłaś do mnie. Jeszcze stałam przy drzwiach, gdy poczułam Twoje ciepło. To było niesamowite. Stałaś ode mnie niecały metr, a ja czułam jak płoniesz, jak bardzo pragniesz zbliżenia. Nie odwracałam się. Czułam że podchodzisz coraz bliżej, byłaś tuż tuż. Złapałaś mnie w pasie, równocześnie poczułam Twój ciepły oddech na mojej szyi. Twoje usta zbliżały się, gdy w końcu delikatnie dotknęły mojej skóry przeszył mnie dreszcz. Twoje dłonie oplotły mnie w pasie, przesuwając się po moim brzuchu, uniosłaś delikatnie koszulkę którą miałam na sobie. Twoje dłonie dotykały mej skóry, przesuwając się powoli w górę i w dół. Uniosłaś jedną dłoń do góry. Polizałaś swój palec, po czym zaczęłaś nim poznawać mój pępek. Twoje usta wciąż muskały moją szyję, policzki i uszy. Odwróciłam twarz w Twoją stronę, nasze usta się połączyły, a języki znów trwały w ognistym tańcu rozkoszy. Twoje dłonie powędrowały ku górze, ku moim piersiom. Twoje palce zataczały kręgi wokół moich sutków, dłonie głaskały piersi, delikatnie ugniatały. Jedna ręka powędrowała tam skąd przybyła, ku dołowi. Poczułam jak rozpina mi spodnie, jak wślizguje się dyskretnie miedzy mnie a warstwę ubrań, jak dotyka moją kobiecość, tak bardzo spragnioną dotyku. Nie wytrzymuję z moich ust wyrywa się cichy jęk rozkoszy, gdy Twoje palce zaczynają drażni łechtaczkę. Odwracasz mnie. Idziemy na łóżko, po drodze ściągając z siebie ubrania. Jestem spragniona Twoich dotyków, chcę ich jak najwięcej, jak najszybciej. Kładziesz się na mnie. Całujesz moją twarz, a ręka sama kieruję się ku udom, masując je. Twoje usta muskają me czoło, zostawiając na mojej twarzy setki, tysiące niewidocznych śladów, pocałunki spływają coraz niżej. Docierają do ucha, Twój język delikatnie przesuwa się po moim uchu, doprowadzając moje komórki nerwowe do szału. Twoje usta na krótko stykają się z moimi. Są w podróży, podróżują wzdłuż mojego ciała, zatrzymują się na chwilę przy piersiach. Czuję jak Twój język je poznaje, poznaje ich smak, smakujesz je, ssiesz moje sutki. Niestety Usta nadal są w podróży, wędrują znów w dół. Twoja ręka, zajmuje się wewnętrzną stroną mojego uda, dociera do mojego wzgórka. Znów się ze mną drażnisz. Nie chcesz za szybko wejść, a ja już nie mogę, nie mam siły, jęczę, ale Ty wciąż poddajesz mnie próbie. Twój język znalazł mój pępek i teraz zapoznaje się z nim. W końcu decydujesz się mi ulżyć. Wchodzisz we mnie palcem. Moje ciało wygina się w spazmach, gdy powoli dajesz mi ukojenie.
Po wszystkim. Leżymy obok siebie, czekamy aż oddech wróc do normy. Przytulasz mnie i szepczesz
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też - odpowiadam.
Subscribe to:
Posts (Atom)