Saturday, April 19, 2008

zapach przetrawionego alkoholu i...

  • ... papierosów. Jak lubię palić i palę, jak lubię piwo wypić, tak nienawidzę tego zapachu.
  • Nienawidzę, gdy 47 letni facet siedzi w moim pokoju i śmierdzi wczorajszym uchlaniem się, bo inaczej nazwać tego się nie da, bo to już nie jest picie, to już jest chlanie, byleby się uchlać, byleby zapomnieć.
  • Nienawidzę zapachu jego potu, którym przesiąknięty jest mój pokój.
  • Nie znoszę, gdy owy jegomość będąc na kacu czepia się wszystkiego, a najbardziej tego, że żyję. Bo jak ja śmiałam przeżyć? Jak lekarzom nie wstyd uratowanego dzieciaka? Który teraz jedyne co potrafi zrobić to syf dookoła siebie. Który nie znosi ciszy i spokoju w swoim życiu, bo wszystko od razu musi pieprzyć.

Tak pojadę do lasu i spieprzę sobie życie jeszcze trochę bardziej, bo przecież są jeszcze ludzie którzy mają ode mnie gorzej... Jak oni śmią?!

Monday, April 14, 2008

.

Myślę o Tobie, bo zapomnieć nie potrafię,
Przypominam sobie spotkanie, to pierwsze nasze.
Me rany na ręku ropą nachodzące,
A takie malutkie, jakoby papierosowa dziurą będące.
Ty z papierosem w ręku siedząca
Na schodku, jak na siodła łęku.
Twe słowa z myślami memi zwarte,
Lecz postąpienia czynu niewarte.
Twój wzrok i słowa przeze mnie zasłyszane niedawno.
Ma świadomość teraźniejsza,
Wszystko wokół krzyczało, że już wtedy.
Zaufałam Ci, Zaufałam Ci kochanie.

Monday, April 7, 2008

świat odkryty na nowo

kroki nabrały sprężystości,
z ust wypływa biała maź,
Ślepia lewitują gdzieś obok,
Głowa już zupełnie gdzie indziej,
Myśli walczą z czymś co skłania ciało do snu,
ciało walczy ze snem udając, że jest całe,
że głowa jest na miejscu.
Jeszcze trochę...
Będzie w porządku, ale jeszcze trochę,
Później mogę zacząć od początku.
Dłonie niby młode, ale z odciskami, twarde,
delikatnie muskają klawiaturę komputera,
Uszy...
Uszy wsłuchane w muzykę, której w ogóle nie słuchają,
Język pląta się po jamie ustnej udając, ze to nie jego,
Wszystko takie dziwne,
Takie inne, obce,
Świat odkryty na nowo.

Sunday, April 6, 2008

dwie historie

tak podobne,
a jednak tak zupełnie inne

dwie historie...

Saturday, April 5, 2008

mała oda

Mówią, żem najsilniejsza,
Mówią, żem najbystrzejsza,
Że mam największe szanse mówią,
Że siły potencjalnej mam dużo,
Że nie kocham tylko siebie,
Że spędziłam życie w niebie,

Że się zapomniałam gdzieś po drodze,
Że, zgubiłam rozum w drodze,
Że zatracam siebie w niczym,
Że ma dusza w płomieniach się pali,
Że zgubiłam siebie, gdy poznałam Ciebie.

Prawda to,
Nie zaprzeczę,
Że nie wiem gdzie się podziało zaplecze
Na którym schować się miałam,
A zamiast tego Ciebie poznałam.

Ale poznałam i cieszę się z tego,
Gdyby nie Ty zginęłabym pod koleją.
Ty mnie uczysz latać,
Zatracać się w świecie swoim,
Gdzie nie ma już niczego złego,
Gdzie mogę zapoznać się z kolegą.
Gdzie swobodnie mogę się wypowiadać,
Gdzie nie muszę wulgaryzmami władać.

Tak chcę być teraz przy Tobie
I chcę całować usta Twoje,
Lecz wiem, ze nie mogę,
Bo to obcy świat gdzie zginąć możemy za to oboje.