Siedzę i myślę, myślenie uprzyjemnia mi muzyka Prokofiev'a.
Doszlam do wniosku, że wiem dlaczego caly czas nic mi się nie chce, a jak coś idzie tak jak iść mialo to i tak mnie to wkurza. Jest to to, że ja wcale nie chcę żyć i nie ważne czy jest dobrze czy źle. Zawsze jest tak samo, zawsze do dupy. Przeszłam do P. żeby jej bylo lżej, ale to co chcę zrobić... Po prostu bym ja wystawiła, a tego nie chcę.
Przyjechał Robek z Sosnowca i jest gorzała... jeszcze weselna. Ale ja nie piję, nie tym razem. Nie to, zeby mi się nie chciało, ale ja nie chcę. Nie wiedziec czemu wydaje mi się, ze zaraz po Aco, to alkohol jest moim drugim uzależnieniem... I boje się tego...
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment